sobota, 29 grudnia 2012

Magiczny samochód


Moja stara Panda raczej mnie nie zawodzi pomimo swojego ,,kosmicznego" przebiegu. W tej chwili przejechała już prawie połowę drogi do Księżyca ( dla ciekawych odległość od naszego satelity to 384 tysiące kilometrów, a tę odległość amerykańscy astronauci przebyli w trzy doby- Pandzia połówkę tego dystansu zrobiła w siedem lat ). Ale czasem przygody mam prawie jak załoga Apolla 13. Tak było dzisiaj, gdy po odtransportowaniu złomu ( tak, tak to autko jest użytkowe  w 200 % ) do punktu skupu wziąłem się za rozwieszanie ogłoszeń mojej firmy i wszystko byłoby dobrze gdyby na wysokości pałacu w Młoszowej na zakręcie drogi Pandzia uruchomiła ni z tego ni z owego centralnego zamka zatrzaskując przede mną wnętrze z kluczykami w środku... Pozostałem na zewnątrz z takerem...
Zapasowe kluczyki miałem ale w Krakowie. Dobrze ze pozostała mi komórka. Przy pomocy przygodnych osób usiłowałem dostać się do środka niesfornego autka niestety z żadnym skutkiem. Oto niektóre z pomysłów na wejście do samochodu z zatrzaśniętymi kluczykami:
1. wybicie szyby
2. rozwalenie zamka śrubokrętem ( pozostał w aucie )
3. mój ulubiony- odgięcie drzwi za pomocą dwóch śrubokrętów 
4. spacer do Chrzanowa z nadzieją że będzie ktoś w punkcie dorabiania kluczy..
5. podróż busem do Krakowa i z powrotem po zapasowy komplet z nadzieją że w sobotę obrócę za kilka godzin a policja nie odholuje mi samochodu..
No niezły klops..
Pomysłowy Dobromir obudził się we mnie i w dwóch chłopa opuściliśmy na tyle tylną szybę Pandzi, że dało się tam wsadzić cienką gałązkę( przysłowiowego druta nie było ) która odhaczyła klamkę uwalniając dla mnie kierowcy paskudny samochodzik. I to wszystko dla reklamy mojego biznesu...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz