W tym roku astronomiczna zima przyjdzie do nas 21 grudnia punktualnie o godzinie 12.11. Dzień ten będzie najkrótszym w bieżącym roku i trwać bedzie od 7.44 do 15.25. Słońce również wzniesie się na najmniejsza wysokość ponad horyzont to jesy 14.3 stopnia. Na pocieszenie można dodać że kazdy nastepny dzień ( jeżeli nie sprawdzą się ,,proroctwa" Majów ) będzie coraz dłuższy, a Słońce bedzie się wznosić coraz wyżej ponad horyzont. Tradycyjne pytanie o pierwszą gwiazdkę podczas wieczerzy wigilijnej przyniesie znów taką samą odpowiedź. Jak w roku ubiegłym pierwsza gwiazdka będzie mieć poprzeczne pasy gdyż najjasniejszym obiektem na wieczornym niebie jest planeta Jowisz. Dla tych którzy chcieliby dojrzeć jednak gwiazdę polecamy w pobliżu Jowisza czerwonawego Aldebarana. Ci którzy maja okna na zachód dojrzą jako pierwszą gwiazdkę jasną Wegę. W drugi dzień Świąt warto spojrzeć na Księżyc. Nasz salelita spotka się pomiędzy rogami gwiazdozbioru Barana z Jowiszem i planetami karłowatymi Ceres i Westą. Wiosna ta astronomiczna przyjdzie do nas już w marcu.
środa, 19 grudnia 2012
niedziela, 16 grudnia 2012
Wieczór z reżyserem
Dzień za dniem przemykają teraz z szybkoscią strzały. Niektóre, tak jak piatek czternastego niezwykłe i dające mnóstwo satysfakcji. Ten dzień wieńczył mój dwutygodniowy maraton gotowaniowy z silnym akcentem na turystykę w Domku Cioci.Ostatkiem sił i na sam koniec pozostała wizyta reżysera Pana Tomasza Jurkiewicza z przesympatyczną małżonką. Przy okazji mojej niewielkiej współpracy z Panem Tomaszem przy jego nowym projekcie wpadłem na pomysł wieczoru filmowego który można byłoby zorganizować w zaprzyjaźnionej remizie w grudniu, gdyż w tedy Pan Tomasz znalazł trochę czasu.
Na tę okazję poczciwa remiza OSP zmieniła sie w przytulny klub filmowy.. Muszę sie przyznać ,że jestem fanem twórczości Jurkiewicza w której główni bohaterowie to zazwyczaj ludzie trochę z boku, poza głównym nurtem życia z całym szaleństwem konsumpcjonizmu i mamony. Z małych miasteczek bądź ze wsi- tak jak ja teraz...Ich czas płynie jakby wolniej, na przekór pędzącemu światu.
Wielką frajdą było ugościć Państwa Jurkiewiczów w Domku Cioci swoiskim piwem, piklami, kanapkami i pastą ze szpinakiem na kolację. To był dla mnie wyjatkowy wieczór..szkoda że taki krótki:)
poniedziałek, 10 grudnia 2012
Świąteczne ozdoby
W tym roku z dwutygodniowym opóźnieniem ruszyła mini fabryczka ręcznie robionych ozdób choinkowych. Różne papierowe i nie tylko cudeńka które lubię robić stanowią skromne źródło dodatkowego dochodu. Może ktoś ma ochotę na ręcznie robione kartki świąteczno- noworoczne i ozdoby choinkowe?
Zima przyszła do wioski
I znów dopadła nas w swe kleszcze zima. Wioska położona jest w terenie mocno pagórkowatym tak że klimat mamy iście górski. Tych kilka zdjęć zrobiłem dziś w południe przy temperaturze -7 stopni.
W nocy dziś temperatura spadła do - 12. Przy takich temperaturach leśne zwierzaki mają problem z dostępem do wody gdyż wszystko zamarza. O dokarmianie dbają myśliwi- niestety nie bezinteresownie. Powinno się zakazać polowań.Takie coś nie przystoi w XXI wieku.
Na koniec zimowy wjazd do mojej miejscowości od strony rezerwatu Ostra Góra. Zapraszam do nas. Zimowo!
czwartek, 6 grudnia 2012
Przerażony Mikołaj
Już od kilku lat pełnię bardzo miłą i prestiżową funkcję Mikołaja w zaprzyjaźnionej szkole podstawowej. Szóstego grudnia występuję jako atrakcja wieczoru przed kilkusetosobowym gremium dzieci i dorosłych,a czasem i miejscowych notabli..No nie powiem, to dość stresujące przed, a sympatyczne w trakcie przedsięwzięcie.Chociaż każdy chciałby być Mikołajem, ja również.. W tym roku przed moim występem, a w trakcie występów teatru szkolnego na zapleczu czytałem ,,Wspomnienia z więzienia Spandau" Alberta Speera architekta i ministra uzbrojenia Rzeszy odstresowując się przed moim występem który wypadł nadspodziewanie dobrze. Na pamiątkę mam autozdjęcie przerażonego Mikołaja przed występem- bezcenne.
niedziela, 2 grudnia 2012
Rodzinka.pl
W piątek korzystając z dostępności telewizora obejrzałem pierwszy w życiu odcinek serialu o fajnej rodzinie co to jej życie wartko płynie. Serial spoko ,tylko nie dla autsajderów jak ja. Może nie mieszkam w Bieszczadach w chałupce z drewna bez prądu ( to zawsze dobrze się sprzedaje ), ale za to mieszkam w jedynej w mojej wiosce chałupce z pustaków i nieocieplonej- dom dla turystów jest już drewniany. Nie żyję z dala od cywilizacji. W najbliższym miasteczku Trzebini mam kino , teatr amatorski , dwa domy kultury!, piłkarskie boisko sportowe z drużyną do kibicowania, mediatekę z dostępem do około tysiąca darmowych mniej lub bardziej porysowanych filmów, oraz kapitalnie zaopatrzona bibliotekę z dostępem do większości historycznych i nie tylko nowości książkowych. Miesięczniki nie tylko opiniotwórcze ale takie fajne jak ,,Spotkania z zabytkami" mogę sobie również do woli wypożyczać w 10 egzemplarzach na raz.Opiekuje się zwierzętami, robię piwo domowe, coś tam działam w lokalnym stowarzyszeniu ( 14 grudnia mamy fajną imprezę kulturalną z udziałem znanego pana reżysera który odwiedzi nas i będzie na projekcji swojego filmu w remizie miejscowej Straży Pożarnej całkiem za free) , bardzo dużo czytam wieczorami, staram się rozwinąć moja skromną firmę ( zarabiam teraz miesięcznie 5 razy mniej niż gdy byłem sfrustrowanym pięciogwiazdkowym szefem kuchni w korporacji), przywracam do życia wiejskie zabytki, od 6 lat nie jestem dumnym posiadaczem telewizora nie licząc ,,Wisły" z lat 50 XX wieku w Domku Cioci czy wreszcie tworzę rękodzieło i poezję czasem też. Jestem redaktorem dwóch stron internetowych: mojej wsi i świata w starym stylu. Bardzo się cieszę z mieszkania i życia tylko na wsi dziękując mojej partnerce Dorotce że tylko dzięki niej i jej odlotowemu charakterowi jest to możliwe. Ogólnie pomimo rozterek różnych uważam się za osobę szczęśliwą i spełnioną. Oddalenie od miasta spełniło moje marzenie by się z tego wyrwać i dało mi jak sądzę trochę dystansu do tego miejskiego wyścigu. Tym bardziej, tak jak dziś gdy wybraliśmy się do olbrzymiego krakowskiego centrum ciuchowego na opłotkach miasta. Olbrzymi parking na 5 aut na którym przed południem ciężko znaleźć miejsce dla starej pandzi. Dorotka chciała kupić sobie zwykłe wysokie sznurowane buty w rozmiarze 36 których nie znalazła. Ma za małą stopę..Znaleźliśmy za to 8 wczesnych Mikołajów pakujących prezenty, mulących o jakichś mega okazjach na tym co w naszym małym miasteczku kosztuje kilkadziesiąt złotych mniej, a w sieciówkach w tymże także, nie licząc ścisku rodzinek.pl i gorączkowej atmosfery przelewania swoich pieniędzy na to co mówią że dobre , trendy i na fali.. Pewnie naraziłem się tym felietonikem części moich czytelników, ale po mojemu nie tędy droga. Wolę wiejski sklep z panią która mnie zna , i mówimy sobie autentycznie ,,dzień dobry"pomimo ze być może za plecami mnie obrabia jako eks miastowego dziwoląga. Rodzinki.pl wolą prześwietlone, przesycone wonią mirry i kadzidła powierzchnie pełne towarów a puste w relacje międzyludzkie . W końcu to ekspedientka musi powiedzieć ,,dzień dobry". Ona ma to w dupie jak i rodzinka.pl która w 9 na 10 przypadku nie odpowiada - bo i po co:). To wszystko sztuczne..bardzo sztuczne. I żeby nie było nie jestem frustratem- to po za mną. Tak samo jak poza mną jest bezcenna mina pani ekspedientki której zapłaciłem kartą za damskie klapki w firmowym sklepie. Nawet się nie spostrzegła ze to karta Dorotki:) Ech życie, życie.. Wracam do prasowania pościeli dla jutrzejszych gości Domku Cioci ( słoninę dla sikorek już przygotowałem )dedykując Wam tę piosenkę: na przedświąteczne szaleństwo zakupowe. Piosenka
.
sobota, 1 grudnia 2012
Heca spora- powstała stara obora!
Niesamowitą frajdę sprawiło mi odtworzenie w Domku Cioci obory która przed laty była w pomieszczeniu w którym po latach był już tylko skład drewna i w sumie graciarnia w której było dosłownie wszystko...
Motywacją była budowa nowego komina w Domku gdyż stary miał już prawie sto lat i groził rozsypaniem i pożarem. Przy okazji tego remontu uprzątnąłem cały strych i właśnie oborę. Przy tej okazji odnalazłem trochę skarbów jak kilka paczek ,,Sportów" czy pudełko mleka w proszku z roku 1957.
Pobielone wapnem według starej szkoły ściany ozdobiły moje skarby dotyczące historii rolnictwa na terenie wsi i okolicy.
Najwięcej kasy a najmniej pracy kosztowały figury zwierząt w skali 1 do 1. Wyglądają super naturalistycznie. Dzieci które odwiedziły nas na imprezie andrzejkowej były zachwycone. Najdziwniejsze jest to ze na taki pomysł wpada eks- mieszczuch, a wiejski dzieciaki dla których to zorganizowałem zwierzęta gospodarskie poznają na makietach.
Realizmu dopełnia polepa z gliny odtworzona przeze mnie a teraz przykryta słomą tak jak zwierzaki lubią. Do jedzenia maja sianko, a drób ziarna, świnka zadowala się koszykiem przemrożonych ziemniaków. W końcu od dziś mamy grudzień..
Subskrybuj:
Posty (Atom)















