czwartek, 6 grudnia 2012

Przerażony Mikołaj





Już od kilku lat pełnię bardzo miłą i prestiżową funkcję Mikołaja w  zaprzyjaźnionej szkole podstawowej. Szóstego grudnia występuję jako atrakcja wieczoru przed kilkusetosobowym gremium dzieci i dorosłych,a czasem i miejscowych notabli..No nie powiem, to dość stresujące przed, a sympatyczne w trakcie przedsięwzięcie.Chociaż każdy chciałby być Mikołajem, ja również.. W tym roku przed moim występem, a w trakcie występów teatru szkolnego na zapleczu czytałem ,,Wspomnienia z więzienia Spandau" Alberta Speera architekta i ministra uzbrojenia Rzeszy odstresowując się przed moim występem który wypadł nadspodziewanie dobrze. Na pamiątkę mam autozdjęcie przerażonego Mikołaja przed występem- bezcenne. 

niedziela, 2 grudnia 2012

Rodzinka.pl


W piątek korzystając z dostępności telewizora obejrzałem pierwszy w życiu odcinek serialu o fajnej rodzinie co to jej życie wartko płynie. Serial spoko ,tylko nie dla autsajderów jak ja. Może nie mieszkam w Bieszczadach w chałupce z drewna bez prądu ( to zawsze dobrze się sprzedaje ), ale za to mieszkam w jedynej w mojej wiosce chałupce z pustaków i nieocieplonej- dom dla turystów jest już drewniany. Nie żyję z dala od cywilizacji. W najbliższym miasteczku Trzebini mam kino , teatr amatorski , dwa domy kultury!, piłkarskie boisko sportowe z drużyną do kibicowania, mediatekę z dostępem do około tysiąca darmowych mniej lub bardziej porysowanych filmów, oraz kapitalnie zaopatrzona bibliotekę z dostępem do większości historycznych i nie tylko nowości książkowych. Miesięczniki nie tylko opiniotwórcze ale takie fajne jak ,,Spotkania z zabytkami" mogę sobie również do woli wypożyczać w 10 egzemplarzach na raz.Opiekuje się zwierzętami, robię piwo domowe, coś tam działam w lokalnym stowarzyszeniu ( 14 grudnia mamy fajną imprezę kulturalną z udziałem znanego pana reżysera który odwiedzi nas  i będzie na projekcji swojego filmu w remizie miejscowej Straży Pożarnej całkiem za free) , bardzo dużo czytam wieczorami, staram się rozwinąć moja skromną firmę ( zarabiam teraz miesięcznie 5 razy mniej niż gdy byłem sfrustrowanym pięciogwiazdkowym szefem kuchni w korporacji), przywracam do życia wiejskie zabytki, od 6 lat nie jestem dumnym posiadaczem telewizora nie licząc ,,Wisły" z lat 50 XX wieku w Domku Cioci czy wreszcie tworzę rękodzieło i poezję czasem też. Jestem redaktorem dwóch stron internetowych: mojej wsi i świata w starym stylu. Bardzo się cieszę z mieszkania i życia tylko na wsi dziękując mojej partnerce Dorotce że tylko dzięki niej i jej odlotowemu charakterowi jest to możliwe. Ogólnie pomimo rozterek różnych uważam się za osobę szczęśliwą i spełnioną. Oddalenie od miasta spełniło moje marzenie by się z tego wyrwać i dało mi jak sądzę trochę dystansu do tego miejskiego wyścigu. Tym bardziej, tak jak dziś gdy wybraliśmy się do olbrzymiego krakowskiego centrum ciuchowego na opłotkach miasta. Olbrzymi parking na 5 aut na którym przed południem ciężko znaleźć miejsce dla starej pandzi. Dorotka chciała kupić sobie zwykłe wysokie sznurowane buty w rozmiarze 36 których nie znalazła. Ma za małą stopę..Znaleźliśmy za to 8 wczesnych Mikołajów pakujących prezenty, mulących o jakichś mega okazjach na tym co w naszym małym miasteczku kosztuje kilkadziesiąt złotych mniej, a w sieciówkach w tymże także, nie licząc ścisku rodzinek.pl i gorączkowej atmosfery przelewania swoich pieniędzy na to co mówią że dobre , trendy i na fali.. Pewnie naraziłem się tym felietonikem części moich czytelników, ale po mojemu nie tędy droga. Wolę wiejski sklep z panią która mnie zna , i mówimy sobie autentycznie ,,dzień dobry"pomimo ze być może za plecami mnie obrabia jako eks miastowego dziwoląga. Rodzinki.pl wolą prześwietlone, przesycone wonią mirry i kadzidła powierzchnie pełne towarów  a puste w relacje międzyludzkie . W końcu to ekspedientka musi powiedzieć ,,dzień dobry". Ona ma to w dupie jak i rodzinka.pl która w 9 na 10 przypadku nie odpowiada - bo i po co:). To wszystko sztuczne..bardzo sztuczne. I żeby nie było nie jestem frustratem- to po za mną. Tak samo jak poza mną jest bezcenna mina pani ekspedientki której zapłaciłem kartą za damskie klapki w firmowym sklepie. Nawet się nie spostrzegła ze to karta Dorotki:) Ech życie, życie.. Wracam do prasowania pościeli dla jutrzejszych gości Domku Cioci ( słoninę dla sikorek już przygotowałem )dedykując Wam tę piosenkę: na przedświąteczne szaleństwo zakupowe. Piosenka
.

sobota, 1 grudnia 2012

Heca spora- powstała stara obora!


Niesamowitą frajdę sprawiło mi odtworzenie w Domku Cioci obory która przed laty była w pomieszczeniu w którym po latach był już tylko skład drewna i w sumie graciarnia w której było dosłownie wszystko...

Motywacją była budowa nowego komina w Domku gdyż stary miał już prawie sto lat i groził rozsypaniem i pożarem. Przy okazji tego remontu uprzątnąłem cały strych i właśnie oborę. Przy tej okazji odnalazłem trochę skarbów jak kilka paczek ,,Sportów" czy pudełko mleka w proszku z roku 1957.

Pobielone wapnem według starej szkoły ściany ozdobiły moje skarby dotyczące historii rolnictwa na terenie wsi i okolicy.


Najwięcej kasy a najmniej pracy kosztowały figury zwierząt w skali 1 do 1. Wyglądają super naturalistycznie. Dzieci które odwiedziły nas na imprezie andrzejkowej były zachwycone. Najdziwniejsze jest to ze na taki pomysł wpada eks- mieszczuch, a wiejski dzieciaki dla których  to zorganizowałem zwierzęta gospodarskie poznają na makietach.


Realizmu dopełnia polepa z gliny odtworzona przeze mnie a teraz przykryta słomą tak jak zwierzaki lubią. Do jedzenia maja sianko, a drób ziarna, świnka zadowala się koszykiem przemrożonych ziemniaków. W końcu od dziś mamy grudzień..





czwartek, 29 listopada 2012

Zupa rybna na chłodne dni


Jesień z wolna przechodzi w zimę. Jak podaje radio od jutra można się spodziewać opadów śniegu i znacznego ochłodzenia. Dlatego dziś proponuję pyszną rybną zupę podobną trochę do rosyjskiej ,,Ucha".
Składniki:
2-3 filety dowolnych rybek różnych gatunków
1 marchewka
1 pietruszka
kawałek pora
kawałki papryki czerwonej, zielonej i żółtej
1 cebula
3 ziemniaki
śmietana 30%
oliwa z oliwek
do przyprawienia: liść laurowy, ziele angielskie, papryka sypka ostra i słodka, przyprawa do ryb, kostka rosołowa i natka pietruszki.
Jak zrobić zupę: Gotujemy ziemniaki pokrojone w cząstki z kostkami rosołowymi i przyprawami. Na patelni podsmażmy cebulę, papryki, pora, plasterki marchwi i pietruszki. Dusimy chwilę nie rumieniąc. Dodajemy to do wywaru. Filety rybne kroimy w niewielkie kawałki, wrzucamy do zupy i znów chwilę gotujemy. Na sam koniec wlewamy śmietanę, paprykę sypką i dajemy dużo posiekanej natki pietruszki. Nasza zupka powinna być dość gęsta. Życzę smacznego!  

środa, 28 listopada 2012

Peklowanie golonki


Przed barbórką oddaję się zajęciom z pozoru bardzo mało apetycznym:  myję, opalam, golę i pekluję... golonka :) W tym roku mam trzy zlecenia, tak że przez dwa dni stoję przed faktem swoistego dejavu. Rano wizyta u rzeźnika, południe sporządzanie mikstury peklowej a wieczorem namaczanie w niej sprawionych golonek. pogoda zdaje się sprzyjać moim zamiarom ma być bowiem chłodniej:) Gorzej z lokalnymi sklepami z których zniknęła peklo sól... Po sól peklową co dzień wybieram się do nieodległej Trzebini do lokalnego rzeźnika którego zakład nazywa się czadowo TRANSFORMATOR. Tam też zamawiam golonka które jak mam nadzieję ucieszą psarskich emerytów, notabli i gości Barbórki w Domku Cioci.



Peklówka dla psarskich golonek:
- Golonko mięsne 5 kg
- Cebula 3 szt
- Czosnek 2 główki
- Marchew 0,3 kg
- Pietruszka 0,2 kg
- Seler 0,1 kg
- Peklosól firmy Prymat 2 torebki
- kminek, pieprz ziarnisty, liść laurowy+ strzępki z kopru, pietruszki naci i innych ziół
- łyzeczka zwykłej soli
- co ,,dziwne" łyżka stołowa Magi
Golonka myjemy , opalamy i golimy jednorazówką. Gotujemy 3 litry wody do której wrzucamy przyprawy i posiekane warzywa i czosnek. Gotujemy około pół  godziny. Studzimy i dokładamy sól peklową i łyżeczke soli + Magi. Najlepiej golonka trzymać w takiej zalewie około 10 dni w temperaturze 4-8 stopni co może zdziwić ale ta ilość soli skutecznie zakonserwuje mięso sprawiając że będzie kruche i różowe. Z doświadczenia szefa kuchni wiem , że większość restauracji nie bawi się  w taki reżim. Trzy doby w 8 stopniach po czym golonki dusi się do miękkości i ..zamraża. Ale tego nie polecam- golonka najlepsza jest świeża i basta!

Kominiarz na szczęście


Wczoraj Domek Cioci odwiedził wesoły Pan Kominiarz. Przegląd instalacji i nowo postawionego komina wypadł pomyślnie tak że sezon grzewczy czas rozpocząć. Tym bardziej że już pojutrze ma spaść śnieg i co najważniejsze temperatura. Znaczy zima idzie:) A z innej beczki... nowe piwo na barbórkę już zabutelkowane dojrzewa w chłodzie i zaciszu piwnicy..


poniedziałek, 26 listopada 2012

Już w piątek organizujemy andrzejki

Już w najbliższy piątek 30 listopada organizujemy po raz kolejny andrzejki dla miejscowych dzieciaków w Domku Cioci w Psarach. Atrakcji będzie sporo- ale jedną niespodzianka jest czadowa. Niestety do piątku musi pozostać tajemnicą. Mogę tylko wspomnieć że nie słyszałem o czymś takim w bliższej i dalszej okolicy.